No i przyszła wiosna...zielona i radosna... Najpierw wiosenne porządki w ogródkach, a potem świeże zioła, nowalijki... Hm, aż ślinka cieknie. Niestety, należę do nieposiadaczy własnego ogródka. A lubię zieleninkę. Szczególnie własną.
Ale jak to mówią: potrzeba matką wynalazku : ) Tak więc i ja sobie z potrzeby skombinowałam cuś na kształt własnego mini-zielnika.
Z wszechobecnych plastykowych butelek. Każdą jedną położyłam sobie na boczku, z jednej strony wycięłam otwory na prawie całej długości butelki, drugą zaś ponakłuwałam szpikulcem, aby zapewnić cyrkulację powietrza, a także umożliwić odpłynięcie nadmiaru wody z ziemi, aby ta dała mi plony, a nie pleśń.
Reszta była już dziecinnie prosta, dlatego do pracy zaprosiłam też syna. Wsypaliśmy ziemi do wysokości ok. 3/4 wolnej przestrzeni w butelce, palcami wyznaczyliśmy grządki i hajda z wyobraźnią! Mam tymianek, oregano, bazylię, koperek, pietruszkę naciową i szczypiorek, który szalenie szybko wybił do góry. Zamarzyła mi się też sałata lodowa, którą - a jakże - posiałam też : ) A jako, że sałata potrzebuje więcej miejsca to i inną doniczkę, ale o tym inną razą.
Za to syn zażyczył sobie słonecznik. To natomiast, roślinka z dłuższymi od koperku korzeniami. I ponownie w skurs przyszły butelki:

W tym przypadku mniej roboty było. Butelki wystarczyło przeciąć na pół, obowiązkowo ponakłuwać otworki wentylacyjne, ziemia, nasionko i już : ) W niektórych "doniczkach" ponacinałam brzegi w ok.5 mm paski i splotłam je ze sobą, pozostałe owinęłam przewiewną materią, by się ładniej prezentowały na parapecie.
Cóż mogę powiedzieć? Polecam takie ogródeczki każdemu. Efekty widoczne mam po tygodniu, przy "robocie" mieliśmy z dzieckiem zabawę, a jeszcze trochę i na obiad zaserwuję ziemniaczki ze świeżym, pachnącym, całkowicie domowym koperkiem!
A Wy macie pomysły na korzystne, ponowne użycie plastykowych butelek? Podzielcie się z innymi. Czekam na pomysły pod adresem eko@naszekalety.eu . Pozdrawiam!
